Orlęta bez punktów w meczu ze Zrywem!

Ostatnie spotkania pomiędzy Orlętami a Zrywem nie są najlepsze w naszym wykonaniu. Biorąc pod uwagę dwa poprzednie wyjazdy jest jednak progres, przegrywamy tylko różnicą dwóch bramek a nie pięciu.
W meczu ze Zrywem, Orlęta wystąpiły w następującym składzie: Bramkarz: Dariusz Gałka, Obrona: Jakub Bieńkowski, Tomasz Woźniak, Przemysław Woszczyk (78' Radek Nowacki), Michał Lichtfeld, Pomoc: Krystian Ciupa (60' Karol Gwiazdowicz), Jakub Zaręba (62’ Kacper Kozłowski), Marcin Ciesielski, Rafał Głębocki, Mateusz Lewandowski (80' Jakub Wosiek), Napastnik: Mateusz Białek. Rezerwa: Radek Nowacki, Gwiazdowicz Karol, Kacper Kozłowski, Jakub Wosiek, Adrian Ambrozik, Sebastian Męcina.
Od pierwszych minut Orlęta nastawione były na kontrataki. Praktycznie przez pierwszy kwadrans żadna z drużyn nie stworzyła sobie dogodnej okazji do zdobycia bramki. Kibic zdążyli się przyzwyczaić, że to Orlęta prowadzą grę, ale w Wygodzie mieliśmy sporo trudności w rozgrywaniu piłki. Inaczej wyglądała gra gospodarzy, którzy doskonale wykorzystali atut własnego boiska.
Pierwsza bramka w tym meczu pada w 17’. Mateusz Lewandowski wybił piłkę z pod nóg przeciwnika, futbolówka trafiła pod nogi stopera, który próbował wybić, ale trafił w nogę Mateusza Białka. Piłka poleciała w górę i przelobowała źle ustawionego bramkarza. Mogłoby się wydawać, że mając tyle szczęścia meczu przegrać nie można. Tym bardziej, że gospodarze chcieli stratę odrobić, co pozwalało nam na stworzenie kolejnych sytuacji. W 23’ Marcin Ciesielski przejmuje piłkę w środku, zagrywa na prawo do wybiegającego Krystiana Ciupy, który wykłada piłkę Mateuszowi Białki, ale ten trafia prosto w bramkarza.
Przez kolejne dziesięć minut, nie wiele działo się na boisku, aż do feralnej 33’. Wówczas Zryw przeprowadził szybką kontrę, po której pomocnik gospodarzy zdobywa bramkę strzałem z narożnika pola karnego. W 38’ doskonałe podanie otrzymał Rafał Głębocki, wyszedł sam na sam z bramkarzem, który rzucił się całym ciałem na niego, aby dopiero po chwili złapać piłkę. Sędzia nie widział jednak przewinienia i karnego nie odgwizdał. Do przerwy Zryw Wygoda 1:1 Orlęta Cielądz.
Początek drugiej połowy mało efektowny. W 53’ gospodarze znów wyprowadzają kontrę, napastnik Zrywu mija Darka Gałkę i kieruje piłkę do bramki. Powracający Marcin Ciesielski na wślizgu wybija piłkę sprzed linii bramkowej. Fatalny błąd zespół popełnia w 62’, piłka najpierw zostaje przejęta przez gospodarzy w środkowej strefie boiska. Następnie zostaje przerzucona na prawą stronę naszej bramki. Darek Gałka wychodzi z bramki, ale napastnik jest szybszy i wystawia koledze na jedenasty metr, a ten pakuje piłkę do pustej siatki. W 69’ znów mamy okazję do wyrównania, niestety Rafał Głębocki zamiast uderzyć z pierwszej, przełożył jeszcze piłkę i jego strzał wylądował obok bramki.
W 75’ gospodarze kontrują po raz trzeci i po raz trzeci skutecznie. Orlęta wreszcie zaczęły grać piłkę do której nas przyzwyczaiły, było więcej walki, więcej podań ale coraz mniej czasu. W 79’ obrońca Zrywu odbija pikę ręką, stojąc w polu karnym, sędzia uznaje jednak, że to było tuż przed linią pola karnego i odgwizduje rzut wolny. Do piłki podchodzi Mateusz Białek, uderza nad murkiem ale trafia w poprzeczkę i piłka wychodzi poza boisko. Ostatecznie Zryw Wygoda 3:1 Orlęta Cielądz.
To był nasz najsłabszy mecz w tych rozgrywkach. Terminy tygodniowe nie są dla nas zbyt dobre, szczególnie jak są połączone z dalekim wyjazdem. Z drugiej strony dobrze, że zimny prysznic przytrafił nam się na początku rozgrywek. Pora na wyciągnięcie wniosków i jak najlepsze przygotowanie do kolejnego spotkania. W niedzielę o godzinie 16:00 na boisku w Cielądzu zmierzymy się z Koroną Wejsce.