Orlęta tracą sześć bramek w Wołuczy!

Do Wołuczy jechaliśmy w dużo lepszych nastrojach, niż tydzień wcześniej do Wygody, choć pech nas nie opuszcza. Plaga kontuzji, przyczyniła się do braku kilku podstawowych zawodników, a z konieczności w meczu wystąpili piłkarze, którzy nie do końca kontuzje wyleczyli.
Orlęta spotkanie z GLKS Wołucza, rozegrały w następującym składzie: Bramkarz: Paweł Kurek; Obrona: Patryk Prokopczyk, Michał Bąk , Karol Gwiazdowicz, Dariusz Gałka; Pomoc: Michał Żatkiewicz, Adam Socha, Mateusz Skoneczny (17’ Emil Zając), Rafał Głębocki, Daniel Skoneczny; Napastnik: Kacper Kozłowski (46’ Dominik Czerwiński).
Gospodarze pamiętni ostatnich porażek w spotkaniach z Orlętami, wyciągnęli wnioski i tak jak przed tygodniem Wygoda, tak również Wołucza nastawiła się na grę z kontry. Znów prowadzimy grę, dużą ilością podań, niestety nic z tego nie wynika. Silna obrona Wołuczy nie pozwala nam się przedrzeć w pole karne, a strzałów z dystansu mamy jak na lekarstwo. Pierwszą bramkę tracimy już w 27’ spotkania, trzy minuty później błąd przydarzył się bramkarzowi i mamy 2:0. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
W drugiej części spotkania znów próbujemy stworzyć akcje, brakuje jedynie decyzji o oddaniu strzału. Gospodarze wciąż nastawiają się na kontry, które w połączeniu z błędami indywidualnymi naszych piłkarzy przynoszą Wołuczy bramki. W 56’ jest już 3:0. Nadzieję na odmianę losu daje nam w 71’ Daniel Skoneczny , który z szesnastki uderza na bramkarzem prosto pod poprzeczkę. Radość nie trwa długo, piłkarze Wołuczy wykorzystują nasze błędy indywidualne i w ciągu 20 minut podnoszą wynik na 6:1.
Gra wyglądało lepiej niż w Wygodzie, niestety przegrywamy obydwa mecze, w których przeciwnicy pozwalają nam klepać, dopijając nas szybkimi kontrami. Dodatkowo obraz gry naszego zespołu psują niewymuszone błędy indywidualne. Mamy nad czym pracować, przed nami jeszcze 9 spotkań więc jest o co walczyć. W Bełchowie pierwsza szansa na zmycie negatywnego wrażenia.