Pięć bramek Orląt w drugiej połowie!

Po niespodziewanej porażce z Orłem Nieborów, Orlęta udały się do Domaniewic, gdzie rozegrały mecz z tamtejszym Vagatem. Pierwotnie spotkanie miało odbyć się 16 czerwca, ale na życzenie gości, zgodziliśmy się rozegrać je awansem.
Orlęta mecz z Vagatem rozpoczęły w następującym składzie: Bramkarz: Paweł Kurek; Obrona: Darek Gałka, Marcin Ciesielski (62’ Patryk Prokopczyk), Emil Zając, Adam Socha (85’ Dominik Czerwiński); Pomocnicy; Krystian Ciupa (80’ Jakub Zaręba), Jakub Matuszczak, Rafał Głębocki, Damian Kozłowski (64’ Marcin Wodnicki), Daniel Skoneczny: Napastnik: Mateusz Białek (90’ Przemek Woszczyk).
Praktycznie każdy mecz z udziałem Orląt rozpoczyna się w taki sam sposób, czyli od ataków i pressingu przeciwnika. Nie inaczej było w spotkaniu z Vagatem. Gospodarze szybko się zorientowali, że Orlęta grają piłką wymieniając dużo podań w środkowej strefie boiska. Po dziesięciu minutach gry, zawodnicy Vagatu cofnęli się do gry defensywnej czekając na dobrą okazje do kontrataku. W pierwszej połowie Orlęta stworzyły kilka dogodnych sytuacji bramkowych, okazji nie wykorzystali Krystian Ciupa, Rafał Głębocki i Mateusz Białek. Niestety popełniliśmy kilka błędów w grze defensywnej, na nasze szczęście Vagatowi udało się wykorzystać tylko jeden z nich. Do przerwy Vagat Domaniewice 1:0 Orlęta Cielądz.
Druga część meczu była pokazem skuteczności strzeleckiej. W 47’ po zagraniu Damiana Kozłowskiego, Mateusz Białek zdobywa wyrównującą bramkę. Gospodarze atakują próbując ponownie wyjść na prowadzanie. Orlęta wyciągnęły wnioski z poprzedniego meczu. Na spokojnie budujemy kolejne akcje, czekając na błąd przeciwnika. W 54’ prowadzenie Orlętom daje Adam Socha, lobując bramkarza Vagatu strzałem z dwudziestego metra. Do końca meczu, nie oddaliśmy trzech punków. W 62’ wychodzimy kontrą, Rafał Głębocki otrzymuje prostopadłe zagranie między stoperów, wbiega w pole karne i podaje do Krystiana Ciupy, który umieszcza piłkę w siatce. Nerwówka w nasze szeregi wkrada się w 67’ kiedy po błędzie Pawła Kurka, Vagat zdobywa drugą bramkę. Chwilę później Paweł rehabilituje się , broniąc strzał z rzutu wolnego. Piłka idealnie zmierzała w światło bramki tuż przy słupku. Paweł rzucił się instynktownie i wybił piłkę poza boisko. W 80’ Emil Zając zagrywa długą piłkę do wbiegającego między dwóch stoperów Mateusza Białka. Napastnik Orląt, wbiega w pole karne kładzie bramkarza, mija obrońcę i zdobywa czwartą bramkę dla naszej drużyny. Niestety po raz kolejny popełniamy prosty błąd, który kosztuje nas utratę trzeciej bramki. Wynik spotkania w 88’ ustalił Rafał Głębocki, po wystawieniu piłki przez Mateusza Białka.
Mecze pomiędzy Orlętami a Vagatem przeważnie obfitują w duża ilość bramek. Na jesieni w Cielądzu Orlęta wygrały zaledwie 2:1. Tym razem przez 90 minut padło aż 8 bramek, co daje 1 bramkę na 12,5 minuty. Dla Orląt najważniejsze są trzy punkty. Porażka GLKS-u Wołucza oznacza, że wciąż się liczymy w walce o Mistrzostwo Skierniewickiej Klasy Okręgowej. W niedzielę 6 maja o godzinie 17:00, zagramy w Wołuczy właśnie z GLKS-em dla obydwu zespołów jest to najważniejszy mecz w lidze. Emocji na pewno nie zabraknie.