Z Vagatem już nie tak gładko!

  • Sezon 2017/2018
12.11.2017 Orlęta Cielądz 2:1 Vagat Domaniewice

Wszyscy w Cielądzu pamiętali jesienne zwycięstwo Orląt z Vagatem z ubiegłego sezonu. Wielu kibiców liczyło na wysoki rezultat również w tym spotkaniu. Vagat pokazał że jest zespołem, który potrafi grać w piłkę i nie przez przypadek gra w Skierniewickiej Klasie Okręgowej.

Orlęta mecz rozpoczęły w następującym składzie. Bramkarz: Paweł Kurek; Obrona: Darek Gałka, Jakub Matuszczak, Emil Zając, Adam Socha (60' Patryk Prokopczyk); Pomoc: Damian Kozłowski (90' Przemek Woszczyk), Mateusz Skoneczny, Marcin Ciesielski, Rafał Głębocki, Daniel Skoneczny; Napastnik: Mateusz Białek.

Od początku spotkania, czuć było napiętą atmosferę w zespole gospodarzy, która z każdą minutą była coraz mniej znośna. Złe podania, brak dokładnego przyjęcia i kłopoty z oddaniem strzału z dystansu. Wszystko negatywnie odbijało się na grze Orląt, i wypływało na już i tak napiętą atmosferę na boisku. Czarę goryczy przelała sytuacja z 20' meczu. Orlęta rozgrywają akcję przed polem karnym Vagatu, ale brakuje decyzji o oddaniu strzału. Piłkarze gości przejmują piłkę i wyprowadzają skuteczną kontrę, obejmując prowadzenie w meczu. W zespole Orląt wybuch wulkan emocji, który szybko został ugaszony przez stojącego przy linii bocznej prezesa. Złość i nerwy natychmiast ustały a piłkarze wzięli się w garść i zaczęli grać tak jak potrafią najlepiej.

Z każdą minutą Vagat tracił siły, a Orlęta przyśpieszały jak przystało na faworyta spotkania. Do przerwy mimo kilku sytuacji nie udało się doprowadzić do wyrównania. Warto dodać, że jeszcze w pierwszej połowie Paweł Kurek popisał się efektowną interwencją wybijając piłkę, która zmierzała w okienko bramki.

W drugiej części meczu, Orlęta potwierdziły swoją dominację. Na bramkę musieliśmy czekać do 67'. Do wyrównania doprowadził Rafał Głębocki, który zdobył bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego.  Zwycięstwo uratowaliśmy akcją z 81'. Daniel Skoneczny rozpędził się prawą stroną boiska i dograł piłkę za plecy bramkarza, z środka nabiegał Mateusz Białek, który strącił piłkę głową, kierując ją do bramki.

Zwycięstwo w pełni zasłużone, ale wymęczone. W przeciwieństwie do rozegranego dwa tygodnie wcześniej meczu z Olympiciem Słupia, w spotkaniu z Vagatem nic nam nie wychodziło. Złość i nerwy tylko dopełniały słabego obrazu gry z boiska. Dzięki wygranej rundę jesienną zakończymy na podium. Od wyniku meczu z GLKS Wołucza, który odbędzie się w niedzielę 19 listopada o godzinie 14:00, zależy czy będzie to miejsce 2 czy 3. 

Vagat Domaniewice